wtorek, 1 października 2013

Zapiski #6


Wybaczcie mi ostatnie nieistnienie w blogowej sferze, ale już śpieszę z doniesieniami : )

W ostatnim czasie sporo się działo. Przede wszystkim nareszcie byliśmy z A. na wakacjach w przepięknym mieście, jakim jest Kraków. Naprawdę cudowne. Zwiedzaliśmy, jedliśmy ciekawe rzeczy, byliśmy w aquaparku. Poza tym moja pewność siebie bardzo podrosła z kilku względów, przede wszystkim- zaśpiewałam w karaoke!!! Pierwszy raz w życiu, już jakiś czas chciałam to zrobić dla samej siebie, żeby zmierzyć się ze swoim strachem, żeby sprawdzić się, udowodnić sobie i innym, że potrafię! I się udało. Obce miasto, obcy ludzie (poza 3 osobami : )), mój ukochany zespół i zaśpiewałam. Na początku trząsł mi się głos, ale dało mi to jeszcze większego kopa i dałam czadu! ; D miałam nawet chórki, za które dziękuję, poza tym barmanka (chyba jej się spodobałam) przechodziła obok w trakcie i szepnęła, że idzie mi bardzo dobrze : ) Naprawdę niesamowite przeżycie, +milion do pewności siebie. Kolejna rzecz to rozmowy ze znajomymi, którzy byli z nami w Krakowie (trochę razem, trochę osobno). Aquapark również dodał trochę do pewności siebie, bo próbowałam nowych rzeczy, zjeżdżalnie, ścianka wspinaczkowa, tęczowa ścieżka, sauny <3, zwłaszcza fińska cedrowa i sauna solankowa (sauna mokra jest okroooopna!!!). Co więcej? Próbowanie nowych dań, nowych piw, oglądanie nowych rzeczy, uczenie się ciekawostek. Wyjazd był naprawdę owocny. Jedyna smutna rzecz, to przywiezione z Krakowa przeziębienie przez kilka następnych dni, a wszystko przez rozchełstany bieg z aquaparku z na wpół mokrymi włosami do autobusu, bo inaczej spóźnilibyśmy się prawdopodobnie na pociąg do domu. 


weheartit.com 
Poza tym przeprowadziliśmy się do naszego studenckiego miasta (w czwartek), pożegnałam się z rodzicami (…), rozpakowaliśmy się, robiliśmy mnóstwo zakupów, sprzątaliśmy. Będziemy mieszkać, właściwie to już mieszkamy, z dodatkową osobą, naszym kolegą. Dla mnie to też dodatkowe doświadczenie, bo ostatnie trzy lata mieszkaliśmy tylko we dwójkę. Ze względu na wyprowadzkę miałam też kilka dni przestoju, bo nie mieliśmy internetu, chociaż miał być założony praktycznie tego samego dnia, co się wprowadzaliśmy, jednak okazało się, że nasze zgłoszenie, mimo telefonicznych rozmów, zapewnień, spełnienia wszystkich warunków, nie zostało przyjęte, bo jak się okazało pani nie ogarniała sytuacji i w ogóle jej  warunki były wymyślone… generalnie bardzo słabo, zwłaszcza, że moi współlokatorzy potrzebują internetu do pracy… No ale trudno.

Sprawiłam sobie chomika, zgodnie z planami na jesień <klik> Jest cudowny, oswaja się jeszcze z nowym miejscem, ze mną, ja z nim, ale jest uroczy. Niby to tylko maleńki gryzoń, a mimo to daje mi mnóstwo radości.

1 komentarz:

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.