czwartek, 24 października 2013

Zapiski #7

Troszkę się uzbierało od ostatniego napisania.

Tak więc przede wszystkim ruszyłam z pracą inżynierską, właściwie mam jej więcej niż pół, wczoraj nareszcie widziałam się z moim promotorem i zasypał mnie świetlaną wizją przyszłości, tj. opatentowaniem i zdobyciem grantu na badania ; o troszkę mu nie wierzę i raczej słuchałam tego sceptycznie nastawiona. No ale zobaczymy, najpierw muszę skończyć to pisać. Zostały mi dwie koncowe rozkminy/propozycje, korekty, dopisanie w odpowiednich miejscach odniesień literaturowych, napisanie wstępu, streszczenia, bibliografii i elo. Także myślę, że jest dobrze.

Poza tym odwiedziła mnie siostra mojej Mamy, spędziłyśmy świetny dzień, zwiedzałyśmy, jadłyśmy. Było super.

Kolejny weekend, tzn. ostatni weekend był napakowany socjalizowaniem i uspołecznianiem się. Zaczęło się od domówki, potem soboty z zaprzyjaźnioną parą, wieczoru z winem z dawno nie widzianą kuzynką, która przeprowadziła się do tego samego miasta (co mnie jeszcze bardziej tu zatrzymuje), a niedzielny wieczór spędziliśmy z Lubym, naszym współlokatorem i jego dziewczyną, która przyjechała w odwiedziny. 

W poniedziałek nagle okazało się, że we wtorek mogę wygłosić prezentacją zaplanowaną na za dwa tygodnie. Przez chwilę miałam wątpliwości, ale zgodziłam się i pierwsza z dwóch prezentacji już za mną. W najbliższy poniedziałek druga i ostatnia : ) 

Uzbierałam nareszcie 100 gwiazdek na shinybox i zbieram się z zamówieniem mojego pierwszego i zapewne ostatniego pudełka. Może ktoś mógłby mi polecić któreś pudełko z dostępnych? Mam dylemat między październikowym a wrześniowym. Aha, no tak, październikowy jest już niedostępny -.- To może poczekać na listopadowe? Tylko że nie mam ochoty zamawiać tego w ciemno...

Co więcej hmm jest dobrze! Jest zdecydowanie lepiej niż o tej samej porze rok temu : ) Nie wiem, czy to sensowne zajęcie, które ciągle mam na głowie, czy to wizja opcjonalnej półrocznej przerwy, czy może zmieniło się moje nastawienie w ostatnim czasie, albo jeszcze to nic innego jak od czasu do czasu łykane tabletki z witaminami B? ; D 

Jest dobrze. Jesień mnie zachwyca. Ten zapach liści... w parku, lesie... kolory. Słońce. Przepięknie

wtorek, 8 października 2013

Postcrossing #4 i inne sprawy

Oto moja kolejna otrzymana pocztówka, prosto z Niemiec. 
Jest urocza, prawda?





Mam już wylosowaną kolejną osobę do obdarowania pocztówką. Trzeba się tylko wybrać na pocztę.

Poza tym:

Rozdanie poniosło klęskę, niestety. Nikt się nie zgłosił, a szkoda. No ale cóż, książka zostaje u mnie : )

Po drugie- cieszę się z popularności Projektu 3xS. Chcę tylko zaznaczyć, że jest to mój pomysł. Wiem, że można było opisać to ładniej, lepiej i bardziej składnie, ale wybaczcie, polonistką nie jestem i nie będę, a jednak mam swoje pomysły, coś tam skrobię tu na blogu i będę to robić, nawet jeśli są to suche zdania ; )

Tymczasem uciekam na laborkę, badać wodę z kałuży, której nie ma. Hmm, chyba inna woda też może udawać wodę z kałuży, tak myślę.

środa, 2 października 2013

Projekt 3xS


Postanowiłam w bardzo łatwy sposób pomóc mojej pewności siebie. Tym czymś jest Projekt 3xS. 


O co chodzi? 3xS to:
- sukienka/spódnica
- szpilki
- szminka


W projekcie tym chodzi o to, by każdego dnia mieć na sobie przynajmniej jedno S. Dla mnie połączenie sukienka+szpilki byłoby już „zbyt”, ale sama sukienka albo same buty na obcasie (szpilki podczas zbliżającej się jesienie i zimy to zły pomysł, ale obcas- ok)- czemu nie : ) Każdy z S to niewątpliwie kobiecy atrybut. Chodzi o to by przyzwyczaić się do kobiecości i emanowania nią, wykorzystywać nią. Poza tym wszystko to dodaje pewności siebie, wystarczy tylko przejechać usta szminką i od razu czujemy się inaczej. Na początku, gdy nie jest się przyzwyczajonym, można czuć się głupio, wiem po sobie. Wystarczy, że ktoś na nas spojrzy, a wydaje nam się, że wyglądamy głupio, coś jest nie tak. Ale to totalne złudzenie! Z czasem przychodzi poczucie pewności siebie, dużo większe niż w „zwykłym” ubiorze- dżinsach i trampkach. Dlatego uważam, że warto i właśnie w ten sposób (między innymi J) będę pracować nad swoją pewnością siebie tej jesieni. Zachęcam do dołączenia!

Na pewno podzielę się z Wami swoimi dokonaniami w tej kwestii. Dobrym sposobem byłaby metoda kratek dla tej sprawy i zaznaczanie ile z S miałyśmy na sobie danego dnia (wystarczy jedno! Nawet sama szminka na ustach sprawi, że coś zacznie w nas kiełkować!). Póki co idzie mi świetnie! Mam naprawdę dużo sukienek w swojej szafie, a nosiłam je sporadycznie. Nie są to sukienki balowe, czy wizytowe, więc czemu miałabym ich nie nosić. Śmigam w sukience, dość grubych rajstopach i balerinkach.  Z butami na obcasie miałam taki problem, że głośno stukały, ale wyciszyłam je i zamierzam w nich chodzić, gdy zrobi się jeszcze chłodniej, będą idealne do spodni.

Może dołączysz do mojego projektu 3xS? Zachęcam!!!



Obrazki użyte do mojej "grafiki" pochodzą z:
http://cdni.condenast.co.uk/426x639/a_c/10Dresses19_EL_28jun12_pr_bt.jpg
http://bi.gazeta.pl/im/01/18/ba/z12195841Q,Isadora---szminka-Perfect-Moisture-nr-165-cena--51.jpg
http://www.manieco.com/436-2317-thickbox/high-heels-leather-black.jpg

wtorek, 1 października 2013

Zapiski #6


Wybaczcie mi ostatnie nieistnienie w blogowej sferze, ale już śpieszę z doniesieniami : )

W ostatnim czasie sporo się działo. Przede wszystkim nareszcie byliśmy z A. na wakacjach w przepięknym mieście, jakim jest Kraków. Naprawdę cudowne. Zwiedzaliśmy, jedliśmy ciekawe rzeczy, byliśmy w aquaparku. Poza tym moja pewność siebie bardzo podrosła z kilku względów, przede wszystkim- zaśpiewałam w karaoke!!! Pierwszy raz w życiu, już jakiś czas chciałam to zrobić dla samej siebie, żeby zmierzyć się ze swoim strachem, żeby sprawdzić się, udowodnić sobie i innym, że potrafię! I się udało. Obce miasto, obcy ludzie (poza 3 osobami : )), mój ukochany zespół i zaśpiewałam. Na początku trząsł mi się głos, ale dało mi to jeszcze większego kopa i dałam czadu! ; D miałam nawet chórki, za które dziękuję, poza tym barmanka (chyba jej się spodobałam) przechodziła obok w trakcie i szepnęła, że idzie mi bardzo dobrze : ) Naprawdę niesamowite przeżycie, +milion do pewności siebie. Kolejna rzecz to rozmowy ze znajomymi, którzy byli z nami w Krakowie (trochę razem, trochę osobno). Aquapark również dodał trochę do pewności siebie, bo próbowałam nowych rzeczy, zjeżdżalnie, ścianka wspinaczkowa, tęczowa ścieżka, sauny <3, zwłaszcza fińska cedrowa i sauna solankowa (sauna mokra jest okroooopna!!!). Co więcej? Próbowanie nowych dań, nowych piw, oglądanie nowych rzeczy, uczenie się ciekawostek. Wyjazd był naprawdę owocny. Jedyna smutna rzecz, to przywiezione z Krakowa przeziębienie przez kilka następnych dni, a wszystko przez rozchełstany bieg z aquaparku z na wpół mokrymi włosami do autobusu, bo inaczej spóźnilibyśmy się prawdopodobnie na pociąg do domu. 


weheartit.com 
Poza tym przeprowadziliśmy się do naszego studenckiego miasta (w czwartek), pożegnałam się z rodzicami (…), rozpakowaliśmy się, robiliśmy mnóstwo zakupów, sprzątaliśmy. Będziemy mieszkać, właściwie to już mieszkamy, z dodatkową osobą, naszym kolegą. Dla mnie to też dodatkowe doświadczenie, bo ostatnie trzy lata mieszkaliśmy tylko we dwójkę. Ze względu na wyprowadzkę miałam też kilka dni przestoju, bo nie mieliśmy internetu, chociaż miał być założony praktycznie tego samego dnia, co się wprowadzaliśmy, jednak okazało się, że nasze zgłoszenie, mimo telefonicznych rozmów, zapewnień, spełnienia wszystkich warunków, nie zostało przyjęte, bo jak się okazało pani nie ogarniała sytuacji i w ogóle jej  warunki były wymyślone… generalnie bardzo słabo, zwłaszcza, że moi współlokatorzy potrzebują internetu do pracy… No ale trudno.

Sprawiłam sobie chomika, zgodnie z planami na jesień <klik> Jest cudowny, oswaja się jeszcze z nowym miejscem, ze mną, ja z nim, ale jest uroczy. Niby to tylko maleńki gryzoń, a mimo to daje mi mnóstwo radości.