środa, 25 września 2013

Kosmetyki, które się sprawdziły w ostatnim czasie

Tusz do rzęs Lovely Volume Booster with D-panthenol, silk & collagen

Jest świetny! Dobrze rozdziela rzęsy, nie skleja, świetnie podkreśla. Szczoteczka jest gumowa, gęsta, elastyczna, bardzo dobrze chwyta nawet te krótsze włoski. Nie zawiera włókienek wydłużających, co dla mnie jest plusem, ze względu na soczewki kontaktowe. Dodatkowo posiada składniki pielęgnujące, nie zauważyłam wprawdzie ich działania, ale fajnie jest widzieć coś takiego w składzie.


Mydła w kostce Alterra

Pachną obłędnie! Na pierwszy raz poszło mydło lawendowe, następne w kolejce jest różane. Zawierają naturalne olejki, mają krótki, przyjazny skład. Na pewno mogę o nich powiedzieć, że wysuszają w zdecydowanie mniejszym stopniu niż zwyklaki (o ile w ogóle). Nie podrażniają skóry, a w łazience po kąpieli można zażywać aromaterapii ; D


Lakier do paznokci w idealnym kolorze Golden Rose with protein nr 329

Szukałam miętowego lakieru do paznokci. Ten może nie jest typowo miętowy, ale ma przyjemny, nie rzucający się w oczy niebieskawy kolor. Z kryciem co prawda jest tu słabo, 2 dość grube warstwy albo 3 cienkie. Ale moim zdaniem warto.


Antyperspirant Garnier Intensive 72h

Właściwie... Spełniał swoje zadanie, naprawdę dobrze chronił przed potem i plamami, również podczas upałów. Miał przyjemny zapach, szybko wysychał, był ok. Jednak jakoś nie jestem do niego przekonana, ze względu na to, że pod koniec pojawił się na kulce żółty osad. Podejrzewam, że to słynne aluminium, niby nieszkodliwe, ale ten widok mnie zniechęcił.

wtorek, 24 września 2013

Opaska na oczy do spania Kot- DIY

Do mojej opaski użyłam:
- czarnego mikropolaru, wymiary- szerokość ok 20cm, wysokość 3x15cm
-około 50cm czarnej gumki 0,7cm
- czerwona mulina + igła cerówka
-igły, nici, nożyczki

Na początek narysowałam szablon, który następnie obrysowałam na lewej stronie złożonego na trzy materiału. Wycięłam zostawiając ranty na zeszycie.
Potem na jednej części wyszyłam kota za pomocą muliny i igły cerówki. Nic trudnego.
Teraz najbardziej skomplikowana operacja w szyciu opaski- w jaki sposób doszyć gumkę. Otóż zrobiłam to tak, że na "policzkach" kota przyszyłam po dopasowaniu końcówki, a gumkę przeprowadziłam między prawą stroną opaski z wyszytym kotem, a prawą stroną ostatniej warstwy, tak, żeby gumka podczas zszywania na lewej stronie znajdowała się w środku kota.
Kolejny punkt to zeszycie na lewej stronie z zostawieniem małego otworu na przewinięcie na prawą stronę
Przewinęłam i zeszyłam. 
Tadam!

Przypominam o rozdaniu. Niedługo kończy się termin. <klik>

środa, 18 września 2013

O jesieni słów kilka


Praca inżynierska 


Przede wszystkim jak najprędzej uporam się z napisaniem pracy inżynierskiej. To mój priorytet. Im mniej masz na coś ochotę, tym szybciej to zrób ; D No może nie aż tak, temat pracy zaproponowałam sama, co prawda w tym momencie podoba mi się mniej niż z początku, ale będzie ok.

Zdrowie i sport

Będę trzymać się moich postanowień, jeśli chodzi o naprawę moich jelit. 
Znajdę coś regularnego, przyjemnego, relaksującego, zajmującego, coś co mnie rozciągnie. Mam na oku pilates. Jeszcze nie próbowałam, zachęciła mnie Catherine

Konkurs

Zgłoszę się na ten konkurs! Taka okazja, można powiedzieć, że mini wernisaż ; > Nie zdradzę, o co chodzi. Mogę powiedzieć tyle, że jest to rzecz, którą uwielbiałam i nadal uwielbiam, ale zapomniałam o niej, o tym ile daje mi radości. Tak więc, do dzieła! Już zapisuję termin w kalendarzu.

Angielski

Koniecznie zrobię coś w tym kierunku. Ustalę z TŻ konkretny czas na nasze rozmowy, może poszukam kursu konwersacyjnego. Będę kontynuować naukę słówek na memrise. Spróbuję seriali z angielskimi napisami, niech tylko Luby pokaże mi, jak to ogarnąć : )

Blog

Zdecyduję o jego formule, a właściwie najpierw zdecyduję o tym, co ze mną, a potem będę to opisywać, o. Jedyne co wiem ogólnie na temat bloga, to tyle, że na pewno rezygnuję z jednoproduktowych opisów kosmetyków z całą tą paplaniną o składzie i opisie producenta. Chcę wprowadzić fajny, przejrzysty, trochę puffowy szablon, do tego jakieś ciekawe logo w przyszłości (? Jakiś grafik albo dobre rady na horyzoncie?). Prawdopodobnie sprawię sobie też nowy telefon i chciałabym przenieść sporą część blogową właśnie tam. Łatwy dostęp do nowych wpisów Blogerów, których czytam, łatwy dostęp do komentarzy itd. Może tworzenie mini grafik będzie prostsze na kilkucalowym dotykowym ekranie?

Urodzinowe LOWE

Chcę stworzyć listę 22 rzeczy do zrobienia przed 23 urodzinami (o mamo), a także listę 22 rzeczy, które sprawiają, że czuję się z siebie dumna lub 22 rzeczy, które czynią mnie wyjątkową (albo to i to razem). Poza tym zamierzam sprawić sobie kolczyk (tatuaż mimo że mi się podoba, to póki co nie umiem się zdecydować na żaden konkretny wzór i podjąć decyzji, czy chcę, czy nie; myślę, że może nadejść taki dzień, że obudzę się i stwierdzę jednoznacznie, że tego chcę lub absolutnie już nie).  I przygarnę zwierzątko. Kot (o psie nie myślę, bo generalnie pałam miłością do każdego napotkanego sierściucha i każdego kota chcę zabierać do domu…) to trochę za dużo w mojej sytuacji, gdy co około miesiąc razem z Lubym wracamy do rodzinnego miasta i nie mielibyśmy komu zostawić pod opieką stworzenia, a transport byłby troszkę kłopotliwy. Sprawię sobie… chomika! Wcześniej wahałam się nad decyzją, bo przejmowałam się opinią innych, a poza tym wmówiłam sobie, że to dziecinne… Do tego TŻ też jakoś nie był przekonany (wyobrażacie sobie, że nigdy jako dziecko nie miał chomika, rybek, królika, czegokolwiek?!), co do takiego gryzonia.

Studia

Zastanowię się, co ze sobą zrobić. W styczniu/lutym zostanę inżynierem i nie mam pojęcia, czy zostawać na swojej uczelni, czy ją zmieniać. Ale to chyba rozkmina na osobny wpis.

I wszystko inne

Pracuję nad własnym planerem, rozrysowywuję sobie pomysły, planuję osobistą okładkę. W planach jest nowy telefon, który będzie moim mini tabletem. Poza tym dobra organizacja, próbowanie nowych potraw, zwłaszcza rozgrzewających, gorące owocowe herbaty (+rooibos <3) pod kocem. Dwie nieszczęsne prezentacje na uczelni, do których podejdę z podniesioną głową. Rozwój, rozwój, rozwój. Wezmę się w garść i pozbędę się strachu i nieśmiałości (brzmi jakbym siedziała całe dnie w kącie i bała się wyjść do ludzi. Nie, nie jest ze mną tak źle : ) po prostu bezsensownie się denerwuje i stresuje różnymi sprawami związanymi  z kontaktem osobistym z ludźmi i nad tym chcę wreszcie popracować). Wbrew pozorom jesień nie jest taka smutna i ponura : ) Ja po męczącym dla mnie lecie (nie znoszę upałów), czekam z utęsknieniem na jesień. Brakuje mi tylko kaloszy na deszczowe dni i wszystko będzie cacy : )

P.S. Zapraszam do rozdania!!! klik

poniedziałek, 16 września 2013

DIY gumka do włosów z kokardką

Potrzebujemy:

- materiał o wymiarach 8x8cm oraz 3x4cm (około; wymiary są orientacyjne, komuś może podobać się szerszy pasek, czy ogólnie większa kokardka)
- gumkę do włosów okrągłą
- igłę i nici, nożyczki

  1. Większy kawałek materiału składamy na pół i zszywamy w taki sposób, by w połowie dłuższego boku została dziurka na przewinięcie na prawą stronę.
  2. Przewijamy na prawą stronę, zaszywanie dziurki nie jest konieczne, bo zostanie zakryta przez środkowy pasek.
  3. Nadajemy kształt kokardce, u mnie są to dwie zakładki, następnie lekko zszywamy pośrodku, żeby utrzymało konstrukcję.
  4. Przygotowujemy pasek- zszywamy dłuższy bok materiału i przewracamy na prawą stronę.
  5. Bazę oplatamy paskiem i zszywamy go z tyłu, doszywając jednocześnie do bazy, żeby się nie przesuwał.
  6. Doszywamy kokardkę do gumki.
Gotowe!!! Jak Wam się podoba?




P.S. Przypominam o rozdaniu klik


sobota, 14 września 2013

Zapiski #5


W ostatnim tygodniu przestaliśmy być bezdomni z moim A. Mamy mieszkanie! Jest przytulaśne i nie mogę się doczekać jego urządzania. 


Pisałam zaległy egzamin, nocowaliśmy w akademiku, piliśmy piwko i naleśnikowaliśmy. Stwierdzam, że nigdy więcej nie przejdzie mi przez myśl opcja mieszkania w akademiku, zamiast w wynajmowanym mieszkaniu. Przerażała mnie ilość ludzi dookoła xd

Poza tym kontynuuję moje jelitowe zmagania i zauważyłam u siebie ogromny wzrost chęci do działania w porównaniu z sierpniem! Może to zasługa wprowadzonych zmian? Dzielnie trzymam się z tygodniem bez słodyczy. Jem i piję imbir, dzisiaj kolejna kolacja z kaszą jaglaną itd. Itd. Spróbowałam też soku z kiszonej kapusty. Ale to oczywiście na osobny wpis.

Załatwiam kolejne sprawy, dokupuję mnóstwo rzeczy, spełniam się w drobnych DIY, mam dużo pomysłów.

Zakupiłam nowy numer Coachingu i English Matters. Do EM przekonał mnie artykuł o Kubie, moim wymarzonym miejscu na wakacje. Odkryłam tez fajną stronkę http://www.instytutprzemiany.pl/ gdzie na blogu można znaleźć ciekawe artykuły.

Wczoraj z A. robiliśmy sushi, poszliśmy w ulewę po wino, a potem konsumowaliśmy i piliśmy. Uwielbiam z nim majstrować coś w kuchni! Sushi wyszło nam bardzo dobre, wypróbowaliśmy takie z granatem ; >> Polecam!

Poza tym- majstruję, czytam, piszę i planuję wakacje! Należy się nareszcie mały wyjazd! Niestety przez najbliższe dwa tygodnie pogoda ma nie rozpieszczać, więc w tak deszczowym okresie wyjazd w góry odpada, a to wielka szkoda… W górach wypoczywam najlepiej! Szykujemy się do wyjazdu do jakiegoś urokliwego miasta i chyba nawet już wiemy gdzie : )

Planuję prowadzić regularne „Zapiski”, raz w tygodniu, chyba najlepiej w weekend.

Zapraszam do rozdania! Jeszcze nikt się nie zgłosił ; c

czwartek, 12 września 2013

Mini Rozdanie!!!

Witajcie!

Mam dla Was, moich Czytelników, mały prezent, w skład którego wchodzą:

- książka- "Czy miłość trwa wiecznie? Dzieje namiętności na przestrzeni wieków" autor: Stephen A. Mitchell
- 2 próbki Vichy- mleczko do ciała i krem do twarzy
- niebieski lakier do paznokci (użyty 2 razy i myślę, że komuś może sprawić więcej radości niż mi : ))


Warunki konkursu:
dołączenie do obserwatorów bloga http://pif-puf.blogspot.com
oraz: zgłoszenie się co najmniej 10 uczestników

Co trzeba zrobić?
Napisać komentarz pod notką z rozdaniem.
W komentarzu powinien się znaleźć nick (pod jakim obserwujecie bloga), adres email oraz adres bloga (jeśli posiadasz bloga) oraz ewentualną informacją o spełnionych warunkach dotyczących dodatkowych losów.

Dodatkowe punkty:
-dodanie bloga w pasku bocznym do blogów czytanych- 2 punkty
-wspomnienie o rozdaniu wraz z linkiem do niego w notce na swoim blogu (wtedy proszę o linka do notki w komentarzu pod tym postem)- 4 punkty (jednorazowo)

Rozstrzygnięcie odbędzie się na postawie liczby zgromadzonych punktów.
Każdy uczestnik zdobędzie jeden punkt za obserwowanie bloga oraz ewentualne dodatkowe punkty zwiększające szansę na zwycięstwo.

W razie wystąpienia remisu zwycięzcą zostanie osoba o większej aktywności na moim blogu, wynikającej z liczby komentarzy pod pozostałymi notkami.

(Drogą wyłonienia zwycięzcy miało być losowanie, jednak mój Luby uświadomił mnie, że to nielegalne, zarówno prowadzenie losowania, jak i branie w nim udziału, chyba ze zostanie to odpowiednio zgłoszone. Jeżeli jesteście zainteresowani tym faktem, to mogę dodać wpis na ten temat).

Zgłoszenia przyjmuję do 26 września 2013 do godziny 23:59

Wyłonienie zwycięzcy i ogłoszenie wyników: 28 września 2013

Po wyłonieniu zwycięzcy wyniki zostaną ogłoszone na blogu, a ja skontaktuję się z daną osobą mailowo w celu zdobycia adresu do wysyłki.

Wysyłka odbywa się na terenie Polski

środa, 11 września 2013

Postcrossing #3

Nareszcie kolejna kartka dotarła do mnie! Tym razem od Darii z Ukrainy, która jak się okazało jest w tym samym wieku (fajna odmiana po tym, jak ostatnią kartkę wysłałam do 50-letniego farmera z USA : D Absolutnie nie mówię, że to coś niefajnego. Tak po prostu : ))

Kartka jest śliczna. Sami oceńcie!



Postcrossing, poza wymianą pocztówek, jest również okazją do ćwiczenia języka angielskiego. Coś trzeba zawsze napisać w pocztówce, a zazwyczaj używany jest tu język angielski ze względu na uniwersalność. Ja wiem, że można napisać banalne zdanie typu "Hi, my name is... I'm writing to you from... Happy postrossing and best regards". Ale szczerze mówiąc ja chciałabym przeczytać coś więcej od osoby, która wysyła mi kartkę, dlatego też sama staram się napisać kilka zdań. Czytam na profilu wylosowanej osoby, jakie lubi kartki i czy ma jakieś preferencje odnośnie treści (np. jakaś ciekawostka polityczna z kraju albo legenda dotycząca miejsca, skąd kartka jest wysyłana) i staram się spełnić te oczekiwania. Zazwyczaj kończy się to tak, że piszę drobnym maczkiem, pod koniec brakuje mi miejsca i pozdrowienia wciskam w jakąkolwiek wolną przestrzeń ; D Prawdopodobnie popełniam jakieś błędy, ale mimo wszystko takie pisanie daje niezłą satysfakcję, zwłaszcza, gdy ktoś po otrzymaniu kartki ode mnie, odpisuje mi na temat moich wywodów (np. o miejscowym festiwalu artystycznym) miłe słowa i wykazuje ciekawość i zainteresowanie danym tematem (osoba, która otrzymuje kartkę, podczas rejestracji tego faktu ma możliwość wysłania drogą internetową kilku słów do nadawcy). Poza tym dochodzi do tego czytanie kartek otrzymanych i tu w mojej krótkiej przygodzie z postcrossingiem spotkałam się już z różnym zaawansowaniem językowym, ale jest to raczej prosty język, nieskomplikowany, nawet jeśli kartka pochodzi od rodowitych Amerykanów czy Anglików. 

Polecam gorąco całą ideę POSTCROSSINGU : )

P.S. Już jutro Rozdanie! ; )

wtorek, 10 września 2013

Wyzwanie dla zdrowia- Tydzień bez słodyczy!



Krokiem pierwszym w leczeniu moich jelit jest  próba tygodnia bez słodyczy. Żadnych ciast, ciastek, cukierków, czekolady, baton itd. Zastanawiałam się nad rezygnacją z absolutnie wszelkiego cukru (dżemy, jogurty, płatki śniadaniowe), ale to dla mnie za dużo. Myślę, że teraz, gdy jestem w domu i wszędzie czają się smakołyki (słoik z ciastkami, misa ze śliwkami w czekoladzie, krówkami, ciągutkami…), rezygnacja ze słodyczy jest wystarczającym wyzwaniem. Zamiast tego- owoce, bakalie, orzechy, pestki. Docelowo chcę zrezygnować ze słodyczy całkowicie (przynajmniej na cały czas leczenia,a potem sprawdzić, jak one na mnie zadziałają), ale na początku wyzwanie tygodniowe. Zobaczymy, czy się powiedzie, jestem zdeterminowana, także myślę, że bez problemu to wyzwanie przejdzie w codzienność.

Dlaczego?

Nawet nie chodzi o to, że słodycze mają mnóstwo kalorii, do tego pustych. Chodzi o to, że zakwaszają organizm i są doskonałą pożywką dla wszelkich żyjątek (SIBO, Candida). Tak więc mamy tu wszystkie moje potencjalne schorzenia, wymienione tutaj . Na pewno nie wpływają też dobrze na pracę układu trawiennego. 

Tak więc do dzieła!

(P.S. Notka dodała się właśnie automatycznie, a ja teraz pilnie piszę egzamin i walczę o ostatnie dni wolne. Trzymajcie kciuki!!!)

poniedziałek, 9 września 2013

Jelito drażliwe- czas na walkę!

Podejmuję walkę ze swoim schorzeniem dotyczącym jelit i chcę podzielić się tu historią, pomysłami i działaniami w kierunku poprawy, czy nawet wyleczenia. Dlatego w najbliższym czasie pojawi się kilka wpisów na ten temat. Na początek: historia i chęć działania.

Teoretycznie mam jelito drażliwe, postać biegunkową. Praktycznie- nie podoba mi się ta teoria i podważam ją. Do worka „jelito drażliwe” są wrzucane wszelkie mało specyficzne objawowo dolegliwości. Najprościej wydać właśnie taką opinię. Tak było ze mną. Po jednej wizycie u gastrolog dostałam skierowanie na podstawowe badania (m.in. na pasożyty i Helicobacter), a na kolejnej, że nic z wyników nie wynikało, wszystko prawidłowo, jak w zegarku, więc  pani gastrolog stwierdziła- jelito drażliwe. Co prawda miałam mieć robione jeszcze jedno badanie, ale zostało mi ono przełożone już 3 razy (czekam prawie rok), a i następny termin również mi przepadnie. Miałabym badanie już z głowy, ale nagle pani doktor zaplanowała urlop, gdy wizyty były już umówione, po czym wizyty przestawiono na wcześniejsze terminy (około 3 tygodni różnicy), ale oczywiście nie zostałam o tym poinformowana -.- Czuję się generalnie potraktowana z kopyta przez panią doktor i nie zamierzam tak łatwo uznać, że to jelito drażliwe, którego praktycznie nie ma jak wyleczyć (zmień tryb życia na mniej stresujący…). Poza tym moje badania była typowe, nic specyficznego, a można by zbadać np. wit B12, tłuszcz w kale (SIBO), obecność Candidy, czy występowanie celiakii/nietolerancji na gluten (patrz niżej- schorzenia, które podejrzewam). Zaczęłam czytać, drążyć. I wyłapałam schorzenia, które objawiają się tymi samymi dolegliwościami i które mogą występować również u mnie (nie mówię, że mam te schorzenia, nie mówię też absolutnie, że mogę mieć je wszystkie, po prostu objawy się pokrywają i chcę spróbować zadziałać naturalnymi środkami na ewentualne przyczyny, które prowadzą do poniższych). 


-zakwaszenie organizmu

-SIBO

-Candida

Na każdą z tych rzeczy są specjalne diety, dosyć restrykcyjne, prowadzące teoretycznie do poprawy, jednak nie potrafię wprowadzić takich diet w życie, są dla mnie za trudne, wychodziłoby na to, że musiałabym jeść tylko warzywa i owoce. Nie potrafię zrezygnować z chleba, ziemniaków, makaronu, ryżu, w końcu to podstawa diety. Wiem, że można wprowadzić zdrowsze warianty (chociaż np. razowe pieczywo sprawia mi kłopoty trawienne), wiem, że większość z wymienionych zawiera gluten, który generalnie nie jest za fajny dla jelit, ale naprawdę nie umiałabym tak wszystkiego ogarnąć, żeby z tych rzeczy zrezygnować. Może przy zasobnym portfelu i kupie wolnego czasu, owszem. Ale nie w tych warunkach : )

Stwierdziłam, że można to wszystko razem połączyć, jeśli chodzi o zadziałanie w kierunku pozbycia się owych schorzeń i wyszło na to, że chcę zadziałaś w następujących kierunkach:

- zastosowanie produktów odkwaszających organizm

- przyjmowanie produktów niszczących żyjątka

- picie herbat ziołowych wpływających na pracę układu trawiennego

- ograniczenie cukru

- bakterie kwasu mlekowego

- dużo płynów (woda, herbatki, zioła)

- ewentualne doraźne radzenie sobie z trudną sytuacją .


Tak więc zaczynam swoje leczenie, będę się dzielić swoimi działaniami, spostrzeżeniami, jeśli ktoś ma dosyć dziwnych rzeczy w swoim brzuchu- zachęcam do spróbowania! Nie będzie tu żadnych lekarstw, głodówek itd., tylko powszechnie uznawane za zdrowe, a nawet lecznicze produkty i proste zachowania, które mogą pomóc. Zachęcam również do poczytania  Ani, bo jej wpisy zachęciły mnie do tego, żeby podzielić się z Wami moimi dolegliwościami i spróbować w naturalny sposób poradzić sobie z nimi.

piątek, 6 września 2013

Zapiski #4 trochę o sierpniu, trochę o wrześniu

Sierpień nie był tak owocny i optymistyczny, jak lipiec. Trochę nie układało nam się z Lubym, co chwilę coś zgrzytało, z nieporozumień, z charakterów, a przede wszystkich z pracy, którą dostał po swoich praktykach i ciągle jest zajęty. Wiem, że to dobrze, że zdobywa doświadczenie, że mu się udało, że pracodawcy podoba się współpraca, że on uczy się nowych rzeczy, rozwija w swoim obszarze, ale tak jakoś niespodziewanie to wyszło i nagle praktycznie nie ma on czasu. No ale cóż. 

Mimo wszystko  udało mi się znaleźć kilka fajnych rzeczy w sierpniu. Zrobiłam pierwszy raz własnoręcznie sushi, które wyszło obłędnie i bardzo smakowało poczęstowanym. O miłych elementach wspominałam tutaj

Pod koniec sierpnia szukaliśmy mieszkania z TŻ w naszym studenckim mieście. Niestety nadal jesteśmy „bezdomni”. Mieliśmy już ugadane mieszkanie i następnego dnia byliśmy umówieni na podpisanie umowy, jednak przy piwie z okazji tego faktu zadzwonił pan z informacją, że otrzymał korzystniejsza ofertę, której my nie byliśmy w stanie przebić. No i lipka. Mimo to skorzystaliśmy z okazji i poplażowaliśmy troszkę, a mi udało się dopełnić (no prawie) formalności dotyczących odbytych praktyk. 

W poprzedni piątek spotkałam się z P. Było fantastycznie, nagadałyśmy się, ja mogłam się wygadać, napiłyśmy się piwa i to jakiego! Najpierw ze standardowymi ulubionymi sokami, a potem spróbowałam  soku miętowego i tym oto sposobem piłam zielone piwko : ) Mam nadzieję, że przynajmniej jeszcze jedno takie spotkanie czeka nas przed rokiem akademickim.  (Jeszcze raz gratuluję zdanych egzaminów! : ))

Oo, kolejna przyjemna rzecz w sierpniu! Udało mi się wykreślić całkiem sporo z mojej listy potrzebnych rzeczy. Kupiłam upragnioną torebkę, którą uwielbiam. Upolowałam baleriny. Mam parasol „do torebki”. A przy okazji piątkowego wypadu dokupiłam sobie kolorowe tramposze. 

Żeby nie było- troszkę funduszy na powyższe zakupy wpadło przy okazji wyprzedaży niepotrzebnych rzeczy po lipcowych porządkach. Naprawdę jestem zadowolona : ) 

Tymczasem ja uczę się teraz do egzaminu (nie, to nie poprawka, cudowne przełożenie terminu z czerwca na wrzesień -.- z czego nie byłam zadowolona) i mam nadzieję, że drugą połowę września będę mieć totalnie wolną i nareszcie pojedziemy na wakacje razem z TŻ. 

Chcę wrzesień spożytkować zdecydowanie lepiej, mam już kilka pomysłów na nadchodzącą jesień, poza tym, że czeka mnie pisanie pracy (którą miałam napisać w wakacje -.- jak ja się pokażę promotorowi xd poczekam, aż stworzę chociaż coś…). Jeszcze dziś przygotuję „kratki” na wrzesień.

P.S. Nie martwcie się, pamiętam o rozdaniu, już mam skompletowane upominki.