sobota, 10 sierpnia 2013

Zapiski #3

Wakacje płyną i płyną, mam wrażenie, że bardziej je wykorzystywałam w trakcie praktyk, miałam wtedy więcej energii i zapału, a przez ostatni czas trochę opuścił mnie optymizm i radość. No cóż, mam nadzieję, że to się poprawi, bo chcę wycisnąć z tego wolnego czasu jak najwięcej!

Na początku tygodnia doczekałam się zakupu roweru! Jest przecudny, czarny, wygodny, siedzę na nim jak księżniczka. Mój czarny rumak : )

Tymczasem próbowałam kolejnych nowych rzeczy.

Tym razem wybrałam się pierwszy raz na siłownię! Przyjaciółka podpowiedziała mi, że w Pure Jatomi, gdzie chodzi ona, można skorzystać raz z darmowej wejściówki. Wejściówka jest całodniowa i można w tym czasie iść na wszelkie dostępne zajęcia i korzystać z siłowni. Jeśli w Waszym mieście jest Pure Jatomi, to wejściówkę możecie ściągnąć tutaj  Szczerze mówiąc przed chwilą szukałam i nie mogę znaleźć linku dokładnego, ale spróbujcie : )

Wracając do siłowni. P. była moim mentorem ; D i pokazywała mi co i jak. Najpierw sobie pobiegałyśmy na bieżni (byłam zafascynowana guziczkami i co chwilę coś zmieniałam, a nachylenie bieżni to w ogóle coś pięknego, poczułam się przez chwilę prawie jak podchodząc pod szczyt w górach). Potem pojeździłyśmy na rowerkach i kolejny pierwszy raz- poszłyśmy na zajęcia z Belly Dance- tańca brzucha! Będąc dwa lata temu w Chorwacji z rodzicami mieliśmy jednodniową wycieczkę do Mostaru (przecudne, bośniackie miasteczko) kupiłam sobie taką chustę do tańca brzucha i w końcu miałam okazję wypróbować ją na zajęciach. Generalnie pani instruktor była świetna, miała niebieską długą spódnicę z rozcięciami i brzęczykami i świetnie patrzyło się na jej ruchy, alee mi to nie bardzo wychodziło. Nie umiem nie wypinać tyłka! A w tańcu brzucha tyłek trzeba chować. Chyba zdecydowanie bardziej dla mnie odpowiedni byłby dancehall, oo tak! Poza tym w Belly Dance trzeba jakby odizolować mięśnie od siebie itd itd. Piękne kobiece ruchu i podkreślanie kształtów, nagle okazuje się, że masz milion więcej mięśni niż sobie uświadamiasz, fajna muzyka, ale mi chyba lepiej pasuje patrzenie na to, niż robienie tego ; D wolę coś bardziej energicznego. A Was zapraszam do poczytania o Belly dance u P., o tutaj:  uniquespirit91


Po zajęciach i przygotowaniu poszłyśmy do sauny! To też mój kolejny pierwszy raz ; D i było masakrycznie gorąco i sucho, 80 stopni, całkiem mi się podobało, chociaż najpierw chciałam uciekać, a potem usiadłam w najchłodniejszym miejscu w saunie. Po wyjściu przyjemna ulga i cudowne orzeźwienie pod chłodnym prysznicem. Chciałabym spróbować sauny takiej bardziej wilgotnej, nie znam się na tym wszystkim, więc nie wiem nic o nazwach saun, ale chyba istnieje bardziej mokry rodzaj.

Ostatnie dwa dni spędziłam u mojego Lubego, bo jego rodzice wypoczywają nad morzem. Był moim szoferem (i chyba tak zostanie na stałe, bo ja i samochód jakoś się ze sobą nie dogadujemy xd, wolę mojego czarnego rumaka). Zabraliśmy się wczoraj nad jezioro na łódkę mojego Taty i było świetnie. Najpierw mielismy problem z odnalezieniem właściwej łódki, mi się ubzdurało, że Tato ma biało-zieloną łódkę (a była biała z czarnymi elementami -.-) i tak chodziliśmy od łódki do łódki, sprawdzając, czy uda nam się ją odpiąć -.- wreszcie po sporej ilości prób poddałam się i zadzwoniłam do Taty i łódka stała jedna jedyna taka, z czarnymi, a nie z zielonymi elementami, niewzruszona kilka kroków od wszystkich wypróbowanych. Ale koniec końców rejs się odbył i na pewno skorzystamy jeszcze z tej atrakcji w wakacje. Później doceniliśmy supermarkety otwarte do późna, co umożliwiło nam zakup składników na pizzę i zakochaliśmy się w pepperoni łagodnym : )

Co u Was, jak mija Wam czas?

2 komentarze:

  1. zapomniałaś dodać incydentu z majtkami :) dancehall mówisz, no no ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciii... bo się wyda ; D to wszystko przez zamroczenie wysoką temperaturą w saunie

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.