piątek, 26 lipca 2013

Praktyki-podsumowanie



Dzisiaj oficjalnie kończę praktyki. 

Co mi one dały? Na pewno nauczyłam się wielu zupełnie nowych dla mnie rzeczy, a także poszerzyłam swoją wiedzę, chociaż jak się okazało w wielu przypadkach wiedziałam naprawdę niewiele, np. o tym, jak bardzo rozbudowane jest zagadnienie grup krwi i generalnie antygenów na czerwonych krwinkach. Naczytałam się wielu podręczników, mogłam popatrzeć jak działa nowoczesna aparatura i pozachwycać się tym. 

Praktyki miałam nie bardzo związane ze swoim kierunkiem studiów, ale akurat wybrałam je świadomie, takie rzeczy mnie interesują i w jakimś tam stopniu planuję iść w tym kierunku. Upewniłam się w tym, że krew jest mega ciekawa  ; D Mam jeszcze dużo do nauczenia się w tej kwestii. 



Na to, że praktyki miałam średnio związane z kierunkiem studiów patrzę też z drugiej strony. Bo próbowałam znaleźć bardziej „moje” praktyki, ale się nie dało, serio. Uważam, nie tylko ja, także znajomi i itd., że uczelnia powinna zapewniać współpracę między firmami z danej dziedziny a studentami. Wiem, że w niektórych miejscach tak jest. Ale niestety nie umie. Ja rozumiem, że np. informatycy nie potrzebują takiej pomocy, bo do nich pracodawcy pchają się drzwiami i oknami, firmy informatyczne przeważają na wszelkich targach pracy itp. Zresztą nawet nie muszą być to firmy informatyczne, praktycznie każda inna firma poszukuje informatyków. No a co z kierunkiem, który w naszym kraju raczkuje? Są firmy, mniej lub bardziej związane z moim przyszłym zawodem (ale na pewno bardziej niż moje praktyki), ale dostanie się do nich jest naprawdę utrudnione. Albo trzeba się zgłaszać sto lat wcześniej, albo nie wiadomo jak to zrobić, ale w ogóle nie odpowiadają na pytania w tej kwestii (no chociaż mogliby napisać, że nie dziękujemy, nie przyjmujemy studentów, ale że proszę napisać na inny adres). Moim zdaniem uczelnia, mając zdecydowanie lepszy kontakt z takimi firmami, powinna się tym zająć. Organizować „grupowe” praktyki i mieć podpisane porozumienia z firmami w tej kwestii. No ale cóż. Marzenie ściętej głowy. 

Absolutnie nie to, że jestem niezadowolona ze swojej praktyki. Ale wiem, że to miało się nijak do mojego przyszłego wyuczonego zawodu. Nawet nie miałam jak zweryfikować tego, czy na pewno chcę być tym, na kogo się uczę. Trochę to smutne.

Co jeszcze wyniosłam z praktyk? Hmm, wiele ciekawostek, zwłaszcza ostatniego dnia fajnie i życiowo rozmawiało mi się z panią z jednej z pracowni, była bardzo otwarta na studentów. Nie wszystkie panie tak miały. To co robiłam i jak dużo, zależało w największym stopniu od personelu na danej pracowni. Niektórzy wszystko ładnie pokazywali, tłumaczyli, a potem pozwalali na zrobienie wielu rzeczy, chętnie pomagając w razie potrzeby. Niektórzy wytłumaczyli coś, ale niewiele dawali do zrobienia. A niektórzy nie bardzo wiedzieli, co zrobić. Tak np. spędziłam dwa dni w pierwszej pracowni, przestałam po 4 godziny w jednym miejscu, serio. Dlatego na początku byłam rozczarowana. Ale już po tych dwóch dniach przyszedł czas na kolejne pracownie i wtedy było zdecydowanie lepiej : )

Jeszcze jakiś czas temu chciałam pracować sama sobie w jednym pomieszczeniu, zajmować  się swoimi zadaniami w swoim kącie i mieć niewielką styczność z innymi. Po prostu nie lubię i nie umiem pracować zespołowo. Ale teraz wiem, że jednak super jest być otoczonym innymi ludźmi, zdecydowanie lepiej płynie wtedy czas. Nadal nie bardzo wyobrażam sobie pracowanie zespołowo, ale na pewno nie chcę siedzieć tylko w swoim kąciku i zajmować się swoimi sprawami, a  z innymi wymieniać tylko dzień dobry i do widzenia. Fajnie byłoby pracować w takim otwartym miejscu, gdzie co chwilę ktoś się kręci, jest kilka osób, każdy ma niby coś swojego do roboty, ale wszyscy siedzą razem i po prostu są. Można pośmiać się, pogadać, poplotkować, poradzić. Także zmieniłam swoje nastawienie co do tej kwestii : )

Podsumowując- jestem zadowolona : ) Może nie w 100%, ale z tego, co mi przyszło naprawdę nie mam co narzekać.

4 komentarze:

  1. Również byłam zadowolona ze swoich praktyk - też nie były całkowicie związane z moim kierunkiem, a dały mi bardzo dużo. Miałam podobne podejście jak Ty co do pracy zespołowej - teraz pracuję w 3-osobowym teamie i jest super! :) Trzeba wszystkiego spróbować i na koniec wybrać najlepszą dla siebie opcję...

    Pozdrawiam!;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, trzymam się właśnie tej myśli, że trzeba wypróbować interesujące nas opcje, żeby móc coś właściwie wybrać : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Na mnie czekają praktyki dopiero za rok, pewnie spędzę je w firmie rodziców, a moja uczelnia nie za bardzo się przykłada do tego aby studenci mieli je gdzie odbywać

    OdpowiedzUsuń
  4. No i właśnie moim zdaniem tak nie powinno być, skoro teoretycznie uczelnia chce, żebyśmy coś mieli z tych praktyk, powinna lepiej się tym zajmować, tak by rzeczywiście były one coś warte w kontekście przyszłego zawodu i pracy. Nakładając na studentów obowiązek ich odbycia, jednak uczelnia powinna przykładać do tego większą wagę.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.