środa, 19 czerwca 2013

Sesjowe mojito

Właśnie wyprasowałam górę ciuchów, za co zabierałam się już kilkanaście tygodni (jednak nie tak źle jest mieć trochę więcej ubrań), obejrzałam już kilkanaście odcinków Brzyduli od samego początku, posprzątałam łazienkę itd itd. Tak, tak, dziś zaczęła się sesja : D No cóż właśnie dlatego blog jest zaniedbany. Chociaż ostatnio majstrowałam z szablonem bloga i chyba ten obecny zostanie na trochę. Jeszcze tylko kilka egzaminów, parę spraw do załatwienia na uczelni i tu w moim uczelnianym mieście i witajcie wakacje! Chociaż będę mieć tylko 2 dni wolnego, w ciągu których muszę się stąd totalnie wyprowadzić, bo zmieniamy mieszkanie, i od razu zaczynam praktyki. Ale to i tak lepiej niż uczelniane życie : )

A póki co polecam mój sesjowy "dopalacz". Mojito bez rumu ; D no dobra, może jednak trochę bardziej różni się od mojito niż tylko brakiem rumu, ale bardzo mi smakuje.


Sesjowe mojito

plaster cytryny (limonki)
kilka listków mięty
miód (cukier trzcinowy)
woda (gazowana)

Ucieramy ze sobą cytrynę, miętę i miód i zalewamy wodą, można wrzucić kilka kostek lodu, słomkę i delektujemy się cudownym smakiem (a rumu dodamy po wszystkich egzaminach ; D)

2 komentarze:

  1. A właśnie tak myślałam, jaką mam wielką ochotę ma mojito! Czytasz mi w myślach, kobieto :)
    Jutro dokupię co trzeba (nie mam mięty i cytryn/limonek) i sobie zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Więcej wpisów ! Nie mam co czytać skarbie! ;d

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.