środa, 1 maja 2013

Podsumowanie kwiecień 2013

Na samym początku chciałabym podziękować za oznaczenie mnie w Perełkach Tygodnia przez Happyholic. Było to dla mnie niezłe zaskoczenie, ale bardzo bardzo przyjemne : ) Dziękuję!

Po drugie skoro na początku kwietnie wypunktowałam moją  listę celów, należy ją jakoś podsumować : ) Generalnie jestem z siebie zadowolona. Ostatnie dwa miesiące, zarówno marzec, jak i kwiecień, były usłane mnóstwem zadań, których wykonanie bardzo mnie stresowało, które przeżywałam na kilkanaście dni przed, które były dla mnie nowością/sprawdzianem umiejętności/ słabym punktem, ale każde z nich przeżyłam i okazały się wcale nie takie straszne : ) Wśród tych wszystkich zadań mogę wymienić:

*Targi Pracy i rozmowy z przedstawicielami firm (co prawda można ich policzyć na palcach jednej ręki, ale to dla mnie duży sukces, biorąc pod uwagę fakt, że przed pierwszą rozmową krążyłam przez jakąś godzinę w tą i z powrotem i nie mogłam się zebrać -.-)

*Próba uzyskania promotora - udało się za pierwszym razem, ale oczywiście z wejściem do laboratorium zbierałam się pół dnia, aż w końcu zostałam wepchnięta przez koleżankę. Sama rozmowa była stresująca, ale potrafiłam przedstawić swoje atuty i ochoczo potakiwałam : D Dało to efekty, bo krążyły słuchy, że człowiek ten ma już od długiego czasu komplet i nikogo już nie przyjmuje. A mnie się udało : )

*Kolejne spotkania z promotorem w celu sprecyzowania tematu pracy - generalnie wymyśliłam swój temat, który spodobał się opiekunowi, uznał, że warto o tym napisać i jestem zadowolona. Kosztowało mnie to sporo stresu.

*Wizyta Siostry TŻ i jej męża, całkiem znienacka, gdy miałam zupełnie inne plany na ten dzień, przyjechali do naszego miasta, ale mimo wszystko podołałam w dotrzymywaniu towarzystwa

*Szukanie praktyk, wysyłanie podań, dzwonienie, dogadywanie, zawracanie tyłka, przypominanie się, maile bez odpowiedzi, aż w końcu rozmowa telefoniczna w damskiej toalecie, bo na początku tam było najciszej, a gdy dogadywałam z kierownik laboratorium praktyki (najpierw prawie błagając o przyjęcie) zebrało się parę dziewczyn, które gadały, trzaskały drzwiami od kabin i spłukiwało wodę... Pewnie słabo to brzmiało z drugiej strony telefonu, ale starałam się zasłaniać mikrofon xd W poniedziałek byłam wreszcie osobiście u pani i wszystko jest dogadane.

*Zapisanie się do psychologa. Wiem, wiem, to tylko zapisanie się, ale nawet rozmowa telefoniczna w takiej sprawie powoduje u mnie stres.

*Dwie prezentacje - nie znoszę prezentacji, denerwuję się, zasycha mi w ustach, na dwa tygodnie przed żyję głównie tym, przeżywam, ćwiczę, przerabiam, aż w koćcu przedstawiam, podoba się wszytskim i nikt nie widzi po mnie stresu, chociaż w środku cała się trzęsę. Została mi ostatnia prezentacja w tym semestrze, dokładnie za tydzień.

Generalnie... nie taki diabeł straszny! Ale nie mam pojęcia, kiedy w końcu sobie to wbiję do głowy na stałe i przestanę przeżywać nawet błahe i proste rzeczy...

Jeśli chodzi o samą listę celów na kwiecień, to spełniłam to, co miałam okazję (bo np egzamin z BM został przełożony na przyszłą środę, więc no nie było jak go zdać ; D). Nadal uważam, że piję za mało wody, nie spróbowałam siemienia lnianego i pasty cukrowej. Nie rozmawiam z TŻ po angielsku, w ogóle ostatnio nawet po polsku też nam słabo wychodzi... Przez Potęgę Podświadomości ciężko mi przebrnąć, mam wrażenie, że jest w kółko o tym samym. Są wartościowe zdania i warto je pamiętać, ale można było to skondensować. Kuleją obszary dotyczące rozwoju osobistego i kontaktów... niestety. Ale będę nad tym pracować : )

Co najważniejsze- mam zaklepany i sprecyzowany temat pracy inżynierskiej oraz w końcu zapisałam się do psychologa (miesiąc czekania, a i tak godzina pokrywa mi się z jedynym wykładem, na którym mam sprawdzaną obecność -.- ale i tak to było najlepsze wyjście, bo inne godziny pokrywały się z laboratorium)

Generalnie jestem z siebie zadowolona : ) Mimo tego, że celów z rozwoju osobistego nie zrealizowałam, to i tak zrobiłam spore postępy mierząc się z tymi wymienionymi wyżej zdarzeniami : )

Jak mija Wam majówka? Podróże, czy lenistwo w domowym zaciszu? A może jeszcze coś innego?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.