niedziela, 12 maja 2013

Hula hoop, farbowanie trampek, żółte karteczki

Na początek kilka słów o moim hulahopowaniu : ) Zaczęłam 13 marca, a od jakiś dwóch tygodni dociążyłam moje koło ryżem i chyba dopiero wtedy zauważyłam efekty. W międzyczasie przez przypadek trafiłam na urywek jakiegoś programu, w którym Dominika Wodzianka opowiadała o tym, jak dba o figurę. Oprócz owijania się folią spożywczą (;o) i rowerku, używa hula hop, co prawda sporych rozmiarów i z wieloma masującymi rolkami, wypustkami itp., ale poradziła m.in. że dużo lepsze efekty widać, gdy:

-rozstawisz szerzej nogi- im szerzej tym trudniej, a im trudniej, tym większa praca i lepsze skutki

-ugniesz nogi w kolanach i będziesz trzymać nisko tyłek- więcej mięśni wtedy pracuje.

Dociążyłam hula i stosują się do tych rad kilkanaście dni i szczerze mówiąc dopiero teraz naprawdę zauważyłam, jak z każdym dniem brzuch robi się coraz bardziej płaski (spala się tłuszczyk). Co prawda większe wcięcie w tali zaobserwowałam już wcześniej, ale nie widziałam, by działo się coś z wypukłością brzucha. A teraz z każdym dniem coraz lepiej : D Kręcę po 5 minut w każdą stronę, niestety nie codziennie, zdarzyło mi się nie kręcić przez tydzień (gdy byłam na majówkę w domu), ale jestem zadowolona. Ubyło mi 9,5cm w obwodach. Będę kręcić dalej : ) Marna to aktywność fizyczna, ale zawsze jakaś jest, poza tym wbrew pozorom można się przy tym zmęczyć. A i jeszcze jedno- nie zauważyłam wpływu kręcenia na pracę jelit (znalazłam gdzieś taką informację w internecie)

Po drugie: farbowałam trampki. 
Wcześniej zdarzyło mi się zafarbować sprane czarne spodnie na czarno (^^), żeby przywrócić im czarność. Byłam zadowolona z efektów, jednak po praniu barwnik nieco się sprał. Mimo to nadal spodnie wyglądają lepiej niż przed farbowaniem
Od jakiegoś roku zbierałam się za zafarbowanie białych trampek, Mama chciała je wyrzucić, ale ja je przygarnęłam i w końcu dokonałam dzieła. Chciałam mieć tramki w kolorze miętowym, jednak nie znalazłam takeigo barwnika i pofarbowałam je na turkusowo. Wyszło naprawdę fajnie, sznurowadła zostawiłam białe, a nitki nie pofarbowały się na turkus i tworzą fajne, białe przeszycia. Ale ale... niestety moje nowe trampki bardzo farbują skarpetki i do tego kolor się z nich nie spiera... Co prawda pewnie na czarnych skarpetkach nie byłoby to widoczne, ale z białych robią się dziwne artystyczne wzorki ; d No cóż, może gdyby wyprać teraz trampki, to wypłukałby się nadmiar barwnika i przestałoby farbować.
Mimo wszystko warto nawet dla spróbowania czy zabawy poeksperymentować z farbowaniem ciuchów, zwłaszcza gdy nie mamy dla nich lepszego losu niż wyrzucenie na śmieci. A farbowanie nie jest takie trudne, jak można by uważać, jedynie może się okazać, że nie mamy w domu emaliowanego garnka (lub miski).

Po trzecie: dziś wreszcie upiekę drożdżówę z rabarbarem! Mama wpakowała mi rabarbar do torby i trzeba go jakoś zużyć. A że uwielbiam ciasto drożdżowe, również, a może zwłaszcza, z rabarbarem, dziś będę piec.

Po czwarte: odkryłam bloga Beaty Pawlikowskiej i jej żółte karteczki. Polecam! Podnosi na duchu : ) A także radzi, zbiera informacje (np. o glutaminianie sodu). Poza tym na stronie można znaleźć przepisy z różnych stron świata.
 Tu przykład żółtej karteczki Dla Maturzystów (i nie tylko)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.