sobota, 27 kwietnia 2013

Postcrossing

Uwielbiam pocztówki. Gromadzę je praktycznie od dziecka, mam swoje pudełko, z którego już wyłażą i muszę je gdzieś przeprowadzić. Gdy jestem gdzieś na wakacjach, wycieczce itp zawsze przywożę pocztówki na pamiątkę. Zazwyczaj są dużo ładniejsze niż zdjęcia, które można zrobić w danym miejscu samemu, poza tym mogą pokazać coś zupełnie innego, coś istotnego z danego miejsca, coś pięknego i generalnie są cudowne <3 Często opatrzam je pieczątką, np na szlaku górskim. Pocztówki są moją najczęstszą pamiątką z wakacji, poza zdjęciami. Poza tym o mojej miłości wie też najbliższa rodzina, więc gdy tylko są gdzieś w podróży, Mama, Tata, Dziadek, Babcia, czy Ciocia, bardzo często przywożą mi kilka pocztówek. To bardzo miłe, a poza tym zawsze wiadomo, co można mi podarować na pamiątkę : )
Mam też innego typu pocztówki, ze zwierzętami, kociaki, szczeniaki, nawet świnki. Dostałam też od siostry mojej Mamy jej pocztówki, powiedzmy z lat 80., z Misiem Uszatkiem i innymi bohaterami bajek, no i oczywiście stare pocztówki z różnych miejsc. Kolekcja mi się powoli rozrasta i uwielbiam do niej zaglądać. Spróbuję kiedyś przypomnieć sobie od kiedy to się zaczęło i policzę moje pocztówki teraz, jak będę w domu (dziś wyjeżdżam).

Muszę też wspomnieć, że bardzo lubię pisać listy i wypisywać pocztówki, lubię dostawać takie coś, generalnie tradycyjna poczta jest dla mnie czymś, co warto podtrzymać. Poza tym zbierałam znaczki pocztowe. W sumie nadal to robię, bo wycinam znaczki z kopert i po jakimś czasie robię duże odklejanie, mam prosty i sprawdzony sposób na to. Większa część mojej znaczkowej kolekcji opiera się na zbiorach z gazety Znaczki Świata, są w różnych kategoriach itd. Mam też poodklejane własnoręcznie, mam kolekcję od tej samej Cioci, co i część pocztówek, i zdaje się, że kuzyn sprezentował mi też swoje znaczki. Wbrew pozorom nie jest tego dużo, ale tak sobie myślę, że będzie to całkiem spory kapitał kiedyś. Zostanę milionerem przez sprzedaż znaczków ; D

Ale teraz dojdźmy do najważniejszego : ) Otóż odkryłam ostatnio cudowną rzecz, która połączy te trzy wyżej (pocztówki, znaczki i pisanie listów, ale głównie jednak pocztówki). 

Tym czymś jest portal POSTCROSSING !!!

Formuła opiera się na wymianie pocztówek między użytkownikami. Ale po kolei. Zakładamy konto, uzupełniamy dane adresowe i wiadomości o sobie (możemy stworzyć opis, który wskaże innym jakie lubimy pocztówki, czym się interesujemy- tzn. czy lubimy dostawać pocztówki przedstawiające miejsce zamieszkania drugiego użytkownika, czy pocztówki związane z pasją, np tańcem, filmem itd...), możemy dodać nasze zdjęcie itd. A potem przechodzimy do meritum: klikamy, że chcemy wysłać kartkę, w odpowiedzi zostaje nam przydzielony użytkownik, wyświetla nam się jego adres, profil (możemy sprawdzić, co lubi) i otrzymujemy ID naszej kartki. Kupujemy kartkę, którą chcemy podarować tej osobie, piszemy coś na kartce (mogą to być różne rzeczy, coś o nas, o naszym miejscu zamieszkania, naszej pasji, jakiś cytat wiersz, cokolwiek, najlepiej w języku angielskim), adresujemy, koniecznie wpisujemy ID i wysyłamy, rejestrując ten fakt w portalu. Druga osoba o tym nie wie, dopóki nie zobaczy kartki od nas w swojej skrzynce pocztowej. Wtedy ona musi zaznaczyć, że otrzymała kartkę i dostaje nasz adres pocztowy i wysyła kartkę dla nas. Poza tym działa to też w drugą stronę, tzn któregoś dnia zaglądając do skrzynki, możemy być zaskoczeni pocztówką z drugiego końca świata, z miejsca, o którego istnieniu nawet nie słyszeliśmy. I w ten oto sposób otrzymujemy pocztówki, poznajemy przypadkowych ludzi, zwiedzamy świat! I jest pięknie!



Konto już założone, wylosowałam pierwszą osobę do obdarowania, jest nią 17-latka z Rosji ; ) Nie mogę się doczekać wyboru pocztówki. I na pewno wspomnę o tym, że w zeszłe wakacje zaczęłam uczyć się rosyjskiego, trochę to ustało, właściwe całkiem ustało jak tylko zaczął się rok akademicki, ale na pewno do tego wrócę w wakacje : )

wtorek, 23 kwietnia 2013

tyle zajęć!

Co mnie pochłania, zajmuje, spotyka, inspiruje przez ostatnie dni? Jak zawsze mnóstwo nauki, niech już będzie jutro wieczór, a będzie po najgorszym, zostaną tylko 3 wejściówki na laboratoria. Poza tym?

* Sylvia Plath i "Szklany klosz", wypatrzone na make-life-beautifull.blogspot.com Dość przygnębiająca, ale wciągająca opowieść o pewnej dziewczynie.

*  Odkrycie roku! Razem z moim TŻ uwielbiamy tubki z mlekiem skondensowanym, o różnych smakach (kto nie uwielbia...?) Żyliśmy w przekonaniu, że trudno je dostać. A tu wizyta w Biedronce i.... WOOOW, widzielibyście nasze miny... Kupiliśmy po jednaj, dwa dni później kolejny zapas i również tego samego dnia Odkrycie roku 2 - zakupy w Lidlu (praktycznie codziennie robimy tam zakupy) i mój okrzyk na cały sklep- tubki są też i tam! Nie wyobrażacie sobie naszej ekstazy xD

* Wyprawa na sushi! Pierwszy raz, wcześniej jadłam raz przyrządzone przez Mamę. Wybraliśmy się ze względu na Weekend za pół ceny. Ale o sushi napiszę więcej w innym poście : )

* Słońce, radość, wiosna, kwiatki!

*New Girl - serial polecony mi przez kilka z Was, wciągnął mnie strasznie! Jest taki pozytywny, fajna odmiana po moich wcześniejszych serialach o truposzach, krwi, metaamfetaminie, domu pogrzebowym... (chociaż Six feet under dopiero zaczynam oglądać, jestem przy końcu pierwszego sezonu)

* Przeziębienie -.-

*Ślina zwierząt i przekopywanie się przez angielskojęzyczne artykuły naukowe w poszukiwaniu małej, maciupkiej wzmianki, przesłanki, że jest warto zwrócić na ślinę uwagę... Wiem, jak to brzmi xd ale chodzi o moją pracę inżynierską i zadania od promotora, a jutro znów do niego idę... To też mnie pochłania i stresuje

* Jutrzejsza prezentacja... Jeejć, denerwuję się, wystąpienia publiczne mnie stresują bardzo. Ale mam nadzieję, że podołam

* Pocztówkowe odkrycie! ale o tym napiszę więcej w innym poście : > Ale natchnęło mnie to wielkim entuzjazmem i radością.

Tak więc teraz śmigam napisać wejściówkę na laborki i odbyć te laborki, przekopuję się przez artykuły, uczę na środę, a jutro zmagam się z prezentacją, rozmową z opiekunem pracy inżynierskiej i napisaniem kolokwium z inżynierii chemicznej. Nagroda już wymyślona ; D

sobota, 20 kwietnia 2013

Look at that!

już niedługo, ze śmietaną i cukrem <3

to zadziwiające, ale ostatnio bardzo się sprawdza.

Pamiętaj!

To ja!

już niedługo i będę w domu na chwilę : ) a póki co śnią mi się nowe buty, mnóstwo nowych butów, i dworce. Co oznacza daleką podróż. Może Erasmus? ; D

!!!
uwielbiam tę piosenkę!

W moim w przypadku wyjątek w kroku trzecim: Talk more, listen less : )


P.S. Niedługo napiszę o kolejnym pierwszym razie : >




piątek, 19 kwietnia 2013

Ciasto marchewkowe

Pierwszy raz skusiłam się na to ciasto, chociaż chodziło za mną już długi czas. I zakręciłam się trochę z ilością proszku do pieczenia, wyszło trochę płaskie ciacho, ale mam nadzieję, że ta ilość, którą podam tu, będzie już wystarczająca : ) Jest świetne, trochę piernikowe, ma ładny kolor. No i w ogóle- marchew w cieście?!

Składniki:

2szklanki mąki
2 szklanki marchewki startej na dużych oczkach (jak do sera)
2 jajka
szklanka cukru
2/3szklanki oleju
1łyżeczka proszku
1łyżeczka sody
szczypta soli
i wg uznania przyprawy: 1łyżeczka imbiru, 0.5 łyżeczki gałki muszkatołowej, 0.5łyżeczki cynamonu itp.

Polewa: u mnie stopiona w łaźni wodnej tabliczka mlecznej czekolady.

Mieszmy osobno składniki mokre, osobno suche, łączymy, dodajemy marchew, mieszamy. Wykładamy na blachę (u mnie 30x25) wyłożoną papierem do pieczenia i wstawiamy do nagrzanego piekarnika, pieczemy w 190 stopniach około 45 minut (do suchego patyczka).
Po przestygnięciu nałożyć polewę. Zamiast tego można posypać cukrem pudrem.


(Stwierdzenie TŻ: "Zrobiłaś ciasto w kolorze swoich włosów. Pyszne")

Gdyby ktoś próbował przepisu i okazałoby się, że nadal za mało wyrosło, bardzo proszę o komentarz.



środa, 17 kwietnia 2013

Soda oczyszczona dobra na wszystko

Może w tytule jest trochę przesady, ale soda oczyszczona ma tak wiele zastosowań, o których wcześniej nie wiedziałam, że naprawdę warto zwrócić na nią uwagę i poznać je. 
Soda oczyszczona to wodorowęglan sodu, jako roztwór ma odczyn słabo alkaliczny
Oto zastosowania wypróbowane przeze mnie lub taki , których spróbuję w niedługim czasie:

Najbardziej oczywiste- zastąpienie proszku do pieczenia lub równoległe zastosowanie. Oczywiście ilość użytej sody jest nieco inna niż proszku, ale wiele przepisów uwzględnia właśnie sodą, a nie proszek, a i myślę, że gdy brakuje nam proszku do pieczenia, możemy użyć sody. Generalnie wodorowęglan sodu wchodzi w skład proszku do pieczenia. Jest taka zasada, że soda potrzebuje do działania kwasu, bo dopiero wtedy rozłoży się z wydzieleniem dwutlenku węgla, co spulchni nam ciasto. Jednak rozkłada się ona również pod wpływem samej wysokiej temperatury, tzn. powyżej 60 stopni, co daje taki sam efekt.

Kolejne- sporządzenie napojów musujących. Nigdy nie stosowałam, ale zwłaszcza wcześniejsze pokolenie, jak i jeszcze wyżej, używały powszechnie sody do sporządzenia szybkiego napoju orzeźwiającego.

Można jej użyć do usuwania nieprzyjemnych zapachów z szafy, lodówki, pomieszczeń, a także np. z ... butów. Do szafy wystarczy materiałowy woreczek z sodą, do butów wystarczy nasypać sody na noc, a rano je oczyścić. Przydaje się również do usuwania nieprzyjemnego zapachu cebuli z rąk po krojeniu. Wystarczy natrzeć wilgotne dłonie sodą i spłukać.

Kolejne zastosowanie, to perfekcyjna gospodyni domowa i czyszczenie powierzchni sodą. Soda nie rysuje powierzchni, co jest istotne. Można wyszorować nią zlew w kuchni, kuchenkę, blat, kafelki. Można również usunąć kamień przez użycie sody i octu.

Przedłuża żywotność ciętych kwiatów.

Usuwa plamy, wieele plam, np. z potu, krwi, soku, wina. W przypadku plam z potu wystarczy sporządzić pastę z sody z niewielką ilością wody i natrzeć plamę. Dodatkowo soda oczyszczona wybiela, można ją wrzucić do prania, uratuje zafarbowaną bluzkę (koleżanka do tej pory nie może nadziwić się, jak uratowałam jej bluzkę, mówiąc, że ma spróbować prania z sodą). Natknęłam się też na opinię, że może wybielać zęby, ale nie jestem pewna, na ile to skuteczne i bezpieczne.

Jako maseczka na wągry, wypryski! Póki co użyłam jej raz i zaraz po zastosowaniu widziałam poprawę, dziś próbuję znów. Wystarczy wziąć na łyżkę około 1/3 sody i kilka kropel wody, wymieszać i nanieść na nos, czoło, brodę, gdzie trzeba. Zostawić na 10 minut. Mnie troszkę to szczypało, ale poczekałam, a potem przetarłam skórę wacikiem nasączonym wodą i kilkoma kroplami soku z cytryny (roztwór sody jest nieco zasadowy, a nasza skóra ma odczyn nieco kwaśny). Mam nadzieję, że w końcu pozbędę się tych irytujących czarnych kropek.

Itd itd, mogłabym wymieniać tak długo. Polecam stronę klik, gdzie jest wymienionych wiele innych zastosowań wraz z opisem.

P.S. Nie mam szczęścia do mojej wymarzonej letniej sukienki. Mierzyłam już chyba 10 w różnych sklepach i a to miała zaciągnięty materiał, a to urwany guzik, rozprute szwy, odprutą szlufkę... No i nadal jej nie kupiłam. Może to ewidentne ostrzeżenie przed słabą jakością tej sukienki? 

sobota, 13 kwietnia 2013

Ostatnie zakupy + praktyki

Wybrałam się wreszcie na poświąteczne zakupy, gdyż zaczęły mi się już kończyć moje kosmetykowe zapasy. I tak oto nabyłam (w promocji, po taniości):

TIMOTEI pure-  szampon do włosów Naturalne Oczyszczanie



ZIAJA (moja miłość) - naturalne oliwkowe mleczko do ciała, skóra sucha i normalna

oraz

ISANA żel pod prysznic z perełkami olejku, figa i pomarańcza






Żadnego z nich nie używałam nigdy wcześniej, ale uwielbiam Olejek pod prysznic ISANY. Chociaż szamponu TIMOTEI trochę się obawiam, bo odkąd okazało się kilka lat temu, że jakiś ich produkt mnie uczulał, nie używałam ich. Wiadome jest, że firmy kosmetyczne w ciągu tych kilku lat mogły zmienić skład, także zobaczymy : ) Możecie spodziewać się opinii o tych produktach w nie tak odległej przyszłości, chociaż zużycie trochę mi zajmie, zwłaszcza, że mam jeszcze do zużycia wcześniejsze produkty- zwłaszcza produkty Ziai : ) Swoją drogi mam na oku praktyki w Zai, tylko że mają już zajęte miejsca, jednak doszły mnie słuchy, ze uczelnia organizuje "grupowe" praktyki w Ziai dla osób nieogarniętych, które nie znalazły sobie same praktyk. Trochę musiałabym skłamać, bo teoretycznie mam zaklepane miejsce na praktyki, ale jeszcze nie dopełniałam żadnych formalności. Muszę zorientować się w temacie, bo wizja praktyk w powszechnie znanej i raczej lubianej firmie kosmetycznej, jaką jest Ziaja, jest naprawdę kusząca.

piątek, 12 kwietnia 2013

Look at that!

O tak... organizm sam zaczyna się tego domagać, buntuje się na dźwięk budzika.
( a jeszcze tyle rzeczy do zrobienie... i tak aż skończą się te studia...)

Miliony pomysłów, a brak motywacji i odwagi.
Czas coś z tym zrobić!
Na pewno będę mieć kota w swoim przyszłym własnym domu. A póki co, gdy tylko wracam do rodziców, rzucam się na naszego kocura.

Smutne. Ale w końcu coś z tym zrobię, obiecuję!

<33

Dokładnie! hula hop jest świetny ; D

Jeszcze trochę i będzie ciepełko
(a ja kupię upatrzoną sukienkę! nawet jeśli za jakiś czas będą wyprzedaże/bony. Prawdopodobnie i tak zbrakłoby rozmiaru, więc czas ruszyć dupkę do sklepu!)

!!!

niedziela, 7 kwietnia 2013

Cele kwiecień 2013

Postanowiłam, podglądając wiele blogów, spisywać cele na kolejny miesiąc i dzielić się nimi, gdyż wtedy będzie mieć to większa moc sprawczą i da mi to większa motywację. Sporządziłam juz taką listę na marzec, właśnie ją podsumowałam i totalnie poległam na gruncie Umiejętności i Własny rozwój... Może po prostu za dużo na siebie narzuciłam.

Kariera:

1. Spróbować znaleźć praktyki bardziej ściśle związane z kierunkiem studiów.
2. Przeczytać znalezione artykuły, książki na temat pracy inżynierskiej.
3. Sprecyzować temat pracy inżynierskiej.
4. Zdać K1 w pierwszym terminie.
5. Zdać egzamin z BM na 4.
6. Zdać kolokwium pierwsze z BO.
7. Wysłać zgłoszenie na wolontariat.

Zdrowie, uroda, wygląd:

1. Bezmięsny obiad 3 razy w tygodniu.
2. Pić dużo wody i herbaty zielonej/ziołowej.
3. Zacząć używać siemienia lnianego.
4. Codziennie hula-hop.
5. 2 razy w tygodniu maseczka.
6. Spróbować depilacji pastą cukrową.
7. Peeling kawowy i cukrowy.
8. Podciąć (wyrównać) włosy i grzywkę.
9.Używać odżywki i lakierów do paznokci (chociaż przy kilkunastu godzinach w tygodniu w laboratorium jest to trudne)
10. Psycholog.

Umięjętności:

1. Rozmawiać z TŻ po angielsku.
2. Czytać HP po angielsku.
3. Założyć notatnik na słówka z angielskich artykułów naukowych.

Hobby:

1. Skończyć czytać Potęgę podświadomości.
2. Zabrać się za Jesteś  Bogiem.
3. Wysiać coś (i nie chodzi o bakterie :))
4. 3 notki w tygodniu.
5. Stopniowo uzupełniać profil na lubimyczytac.pl

Własny rozwój:

1. Psycholog.
2. Wizualizacje.
3. Afirmacje.
4. Pozytywne myśli.
5. Niechęć i złośc przekształcać we wdzęczność.
6. Sporządzić koło życia.
7. Być świadomą swoich decyzji i wyborów.
8. Dusić chwilową złość w zarodku.
9. Nie marudzić, tylko... just do it!

Relacje:

1. Regularny kontakt i natychmiastowe odpowiedzi do przyjaciół (bo przecież i tak jest ich mało)
2. Doceniać i komplementować TŻ.
3. Wysłać kartki.
4. Zadzwonić do Babci, częściej dzwonić do Mamy, a nie tylko czekać na telefon.

sobota, 6 kwietnia 2013

Look at that!


chcę cudną koronkową, delikatną bluzeczkę : > i długie równe włosy : )
 
owszem.pocieszające : ) i w gruncie rzeczy to dobrze.



kreska i w moim przypadku ceglaste usta.. <3


Myslo <3
jeśli wiesz lepiej.

piątek, 5 kwietnia 2013

Mleczko do ciała Ziaja Kozie Mleko

Ziaja- Kozie mleko mleczna regeneracja; Mleczko do ciała, skóra sucha i normalna

Opis producenta: 

Odżywcza emulsja typu woda w oleju. Zawiera kompleks składników koziego mleka bogaty w proteiny, kwasy organiczne, lipidy, węglowodory oraz witaminy A i D. 
* Działa naprawczo na epidermę.
* Intensywnie nawilża i wygładza skórę
*Wyraźnie zmiękcza naskórek.

bez barwników, bez parabenów



Zalety:

- CENA! około 8zł (przynajmniej ja tyle płaciłam, chociaż możliwe, że była wtedy promocja :)) 5/5
- zapach- jest intensywny, owszem, ale akurat w tym momencie miałam chęć na balsam o długo utrzymującym się zapachu ogólnie trochę mydlanym, świeżym, czystym. Domyślam się, że może to akurat komuś przeszkadzać, prawdopodobnie mi również : )
- ogólny wpływ na skórę- nawilża, natłuszcza 4/5
- dozowanie!- posiada wygodną pompkę, można opróżnić opakowanie do końca 5/5


Wady:

- trudno się rozprowadza- konsystencja jest raczej ciężka i tępa
-dość długo się wchłania
- niestety mnie prawdopodobnie podrażnia (piszę prawdopodobnie, gdyż z moją alergiczną skórą nigdy nei wiadomo, czy to proszek, balsam, żel pod prysznic, płyn do płukania...) nie przeanalizuję składu, bo się na tym nie znam, ale możliwe, że po prostu substancje zapachowe działają tak drażniąco, a jak wspomniałam, zapach jest intensywny
(patrzę właśnie na skład i z tego, co kumam są tu ciekawe i wartościowe rzeczy).

Podsumowanie:

Generalnie poza dość ciężkim rozprowadzaniem, mleczko na plus. Nie biorę pod uwagę podrażniania, bo nie mogę zapewnić, że to wina mleczka. Jeśli upewnię się, że nie wpływa drażniąco na moją skórę, to na pewno skuszę się znowu : )